Siódme – nie kradnij, czyli jak dobierać zdjęcia do kampanii klubu fitness

Sprawa dotyczy zdjęć i grafik, których używamy w komunikacji klubu czy działalności trenerskiej, instruktorskiej. Wiecie, o czym mówię? Znajdujemy, kopiujemy, wykorzystujemy i jesteśmy beztrosko zdziwieni, kiedy ktoś rości sobie prawa do zdjęcia.

Z czego wynika takie działanie? Opcje są trzy:

  1. Jeśli to w ogóle jeszcze możliwe, jesteśmy tak niedouczeni i wydaje nam się, że to co w Internecie jest do darmowego wykorzystania zawsze i wszędzie. Pamiętaj – jak uczono mnie na prawie „Ignorantia iuris nocet.” – czyli nieznajomość prawa szkodzi i nie uchroni Cię przed konsekwencjami jego łamania.
  2. Korzystamy z materiałów powołując się na źródła, ale okazuje się, że źródło pozyskało zdjęcia nielegalnie.
  3. Z pełną świadomością wykorzystujemy cudze zdjęcia. Fee, nieładnie!

Musisz zrozumieć, że zdjęcia tak jak inne utwory objęte są prawami autorskimi i zgodnie z ustawą oprawie autorskim  i prawach pokrewnych podlegają ochronie prawno-autorskiej.

Z sytuacją korzystania z cudzych zdjęć mamy nagminnie do czynienia w mediach społecznościowych, kiedy kopiujemy bez opcji udostępniania i wskazania źródła.

Często również dochodzi do wykorzystania takich zdjęć na stronach internetowych i w kampaniach na materiałach reklamowych klubów fitness. Sama byłam w sytuacji, kiedy moje zdjęcia ściągnięte z Internetu posłużyło do promocji programów  w studiu treningowym.  W takich przypadkach pierwszą czynnością, którą powinniśmy wykonać jest użycie klawisza Print Screen w celu udokumentowania nielegalnego wykorzystania zdjęcia.

Znanym źródłem, z którego bezpłatnie albo za przysłowiową kawę możesz korzystać ze zdjęć bez ograniczeń, również komercyjnie  jest Pixabay. Większość zdjęć z tego bloga ma tam swoje źródło:)

Skutki wykorzystywania cudzych zdjęć to temat oczywisty, ale istotna jest jeszcze utrata korzyści wynikająca z legalnego powielania powszechnie dostępnych zdjęć.

„Lepiej być pierwszym niż lepszym.” – tak mówi pierwsze prawo z 22 niezmiennych praw marketingu Ala Riesa i Jacka Trouta. Aby zaistnieć w świadomości odbiorcy musisz się wyróżnić.
Możesz oczywiście być pierwszym na polskim rynku w wykorzystaniu określonych zdjęć stockowych, ale ciężko się wyróżnić, kiedy sięgamy po zdjęcia, które pojawiły się w kampaniach kilku klubów.
Mamy takie słynne zdjęcia z fitnessową parą – dziewczyna i chłopak – kojarzę je z wielu materiałów komunikacyjnych różnych marek w naszej branży i nie mogę wyjść z podziwu, że popełniamy podstawowe błędy.  Gdzie chęć bycia pierwszym? Gdzie oryginalność? Oczywiście czasami może to być celowe działanie i chęć „podpięcia” się w skojarzeniach pod znaną markę – wtedy mówimy o  tzw. podróbkach. Czy na pewno chcesz być czyjąś kopią?

Jeśli pragniesz wykreować oryginalną, porywającą i skuteczną komunikację naprawdę warto zainwestować w sesję zdjęciową. To da Ci pewność, że za chwilę podobnych zdjęć nie wykorzysta klub obok.
Jeśli jesteś trenerem, instruktorem buduj swoją stronę internetową, fanpage w oparciu o  zdjęcia z Twoim wizerunkiem. Dzięki temu zwiększysz wiarygodność, będziesz prawdziwy dla przyszłych podopiecznych i pracujesz nad wizerunkiem własnej, autentycznej marki osobistej.

W projektowaniu strategii marketingowej klubu fitness, planowaniu komunikacji, poszukuj. Śledź konkurencję, aby jej przypadkiem nie powielić, a nie w tym celu, aby zastosować kalkę. Kreuj. Bądź pierwszy! To pozwoli Ci się wyróżnić i zapisać w świadomości odbiorców.

Dodaj komentarz

1 komentarz

  1. Wiele lat temu też myślałam, że wystarczy podpisać zdjęcie i już. Człowiek uczy się całe życie. Niestety wiele klubów, można by powiedzieć cenionych, dużych, prężnie działających używa zdjęć wciąż na zasadzie – kopiuj-wklej. Wstyd, ale przede wszystkim bezprawie.

Następny artykułCentrum prasowe klubu fitness