Lepiej być jakimś niż ładnym

Ten tekst rozpoczyna cykl zatytułowany „Lepszy marketing, czyli 7 wyborów skutecznych działań”.
To miał być jeden wpis, ale podczas tworzenia szkicu okazało się, że każdy z wyborów opisuję dosyć obszernie, czego nie dźwignąłby nawet najwytrwalszy czytelnik, dlatego rozbiłam poszczególne z siedmiu zagadnień na oddzielne teksty.
Tym samym powstanie mały „serial”, bez obaw jednak, że będzie ciągnął się niczym „Moda na sukces”.

Lepiej być jakimś niż ładnym

Na nasyconym rynku jest całe mnóstwo pięknych, ładnych marek, produktów i usług opakowanych grzeczną, książkową komunikacją.

Łatwo zatem zginąć w tłumie podobnie komunikujących się brandów. Dlatego przyda się nieco odwagi, aby pokazać się z innej strony. Wywołanie dyskusji może zapewnić przydatny szum wokół marki. To oczywiście wymaga wyczucia  i spójności z założoną strategią, charakterem brandu. Ale wiem, że można być intrygującym, irytującym, prowokującym, co wpłynie na zainteresowanie usługami i produktami.

W ostatnich miesiącach mieliśmy kilka lepszych i gorszych przykładów takich strategii.

Na przykład case hotelu, którego właściciel oświadczył w mediach społecznościowych, że nie chce współpracy z influencerami.
Brytyjska blogerka napisała mejla do właściciela hotelu Charleville Lodge w Dublinie z propozycją współpracy, która miała polegać na tym, że w zamian za bezpłatny pobyt dziewczyna opisze hotel w swoich mediach, zapewniając mu promocję.
Właściciel hotelu nie zgodził się na to i jeszcze w odpowiedzi zadał blogerce pytania:

Kto zapłaci obsłudze za pracę w tym czasie?
Kto zapłaci za pranie pościeli?
Kto zapłaci kelnerom w restauracji?
Kto zapłaci recepcjonistce?
Czy pracownicy mają najeść się swoją obecnością na YouTube?

Zarówno mejl blogerki, jak i odpowiedź na niego zostały opublikowane na hotelowym fanpage’u.
Czyż nie ma lepszego sposobu na rozgłos, szum w mediach niż wkurzenie blogerów?
Mówi się, że był to zamierzony efekt, który faktycznie zaprocentował dużą ilością publikacji na temat hotelowej marki.
Pojawił się hejt, ale również poparcie dla takiego podejścia do blogerów.

Nie zrozum jednak tego dosłownie – nie ważne jak, byle mówili – ale naprawdę, nie zawsze trzeba być tylko ładnym i ułożonym, aby robić dobry marketing.

Dove już dawno zaczął pokazywać kobiety o różnych kształtach, czym pozyskał serca odbiorców.

Ikea głośno mówi o swojej prostocie i tym, że jest dla zwykłych ludzi.

Na polskim rynku fitness natomiast toczy się  śmieszna walka o bycie najtańszym, najlepszym, największym, jedynym ekskluzywnym (przy czym całkiem sporo tych jedynych).

Boimy się być zwykli niezwykli. Boimy się mówić o trudnych rzeczach, zapraszać do klubów fitness ludzi, którzy wymagają większej troski i szczególnego zainteresowania.

Fitness kluby to taki piękny obrazek z Facebooka, na którym pokazujemy się tylko z najlepszej strony – zawsze ładni, szczupli, przefiltrowani, uśmiechnięci i oczywiście pełni sukcesów.

Popatrz na marki, które odważnie w swojej komunikacji używają zdjęć dojrzałych ludzi, nawet w wieku seniorskim. Czy klub fitness, którego główna grupa docelowa mieści się w przedziale 35-45 powinien w swojej komunikacji posługiwać się głównie zdjęciami młodych, idealnych i jedynie szczupłych osób?

Czy klub fitness jest jedynie dla takich? Czy nie zastawiasz się czasami, dlaczego ludzie w słabszej kondycji, z nadwagą, bez doświadczeń treningowym mają obawy, aby pojawić się w klubie fitness?

TOP FIT fitness club


Źródło: www.adsoftheworld.com

 

OXFORD FITNESS


Źródło: www.adsoftheworld.com

Komunikacja musi być oczywiście konsekwencją założonego pozycjonowania twojej marki. Jeśli faktycznie swoją ofertę świadomie kierujesz jedynie do ludzi młodych, ładnych i zamożnych, to rzeczywiście obrazki jak z żurnala będą tu na miejscu.
Jednak, jeśli krzyczysz, że twój klub jest dla tych słabiej przygotowanych, którzy rozpoczynają swoją drogę w fitnessie, dla seniorów, ludzi otyłych czy w średnim wieku, niech oni też staną się bohaterami twojej komunikacji.

FRESH FITNESS

       
Źródło: www.adsoftheworld.com

Już na naszym rodzimym rynku, w komunikacji klubów fitness zauważamy pojawiającą się odwagę
i poszukiwanie innych, niż przeciętne obrazki z ładnie wystylizowanymi młodymi ludźmi w pozach związanych jedynie z ćwiczeniami.

Tu widzisz reklamy marek spoza granic naszego kraju – Fresh Fitness, Sport Life Fitness Club, Top Fit czy Oxford Fitness.

SPORT LIFE FITNESS CLUB


Źródło: www.adsoftheworld.com

Skoro od dawna mamy już świadomość, że ludzi do klubu fitness przyciąga wiele innych czynników poza treningami, skoro swoją ofertę kierujemy nie tylko do młodych, pięknych i wysportowanych, to konsekwentnie pokażmy to w komunikacji marki.

Na co postawisz?

 

Dodaj komentarz

Następny artykułLepiej być pierwszym w głowie klienta niż pierwszym na rynku