Lekcje biznesu od założyciela McDonald’s

Lektura książki Raya Kroca, „Prawdziwa historia McDonald’s” pochłonęła mnie bez reszty. Znalazłam w niej mnóstwo ciągle aktualnych wskazówek biznesowych, którymi dzielę się w tym tekście.

Czego fitness biznes może nauczyć się od założyciela sieci franczyzowych fast foodów?

Póki jesteś zielony, rośniesz, kiedy dojrzejesz, zaczynasz gnić.

Potrzeba ciągłego rozwoju, nauki i pokory w biznesie to cenna lekcja od Raya, który wspominając, wielokrotnie powtarzał: – Nadal byłem zielony.
W jego przypadku oznaczało to ciągłą gotowość do tworzenia nowych rzeczy, kreowania nowatorskich rozwiązań, nieustającego wzrastania.

Moja filozofia polegała na ciągłej pomocy klientom i jeżeli mój towar nie zwiększał im sprzedaży, uważałem, że nie wykonuję mojej pracy jak należy.

Tak mówił, kiedy przez lata sprzedawał plastikowe kubki, zanim rozpoczął, w wieku 52 lat, swoją przygodę z McDonald’s. Wydaje się być oczywistym, że nasze działania powinny być skuteczne, wspierać i pomagać odbiorcom. Jednak tak często spotykamy się z podejściem pod hasłem „Jak przechytrzyć klienta”, „Jak złowić klienta”, „Jak zarobić i się nie narobić”. To często są hasła płynące od doradców biznesowych.

Doprawdy? Uważasz, że zadowolenie klienta nie wymaga twojego zaangażowania i pracy?

KISS. Pierwsze motto McDonald’s brzmiało: Keep it simple, stupid – upraszczaj głupcze.

Zaczerpnięte od amerykańskich inżynierów lotnictwa powiedzenie świetnie można przełożyć również na biznes.Niepotrzebnie niekiedy komplikujemy wiele projektów, zamiast szukać w nich prostoty, która często jest najlepszym rozwiązaniem.

Podkreślałem, jak ważny jest właściwy wygląd, porządnie wyprasowany garnitur, wypolerowane buty, uczesane włosy i czyste paznokcie.

Dodawał jeszcze:

Wyglądajcie i zachowujcie się z klasą. Najpierw trzeba sprzedać siebie. Kiedy to się uda, łatwo będzie sprzedawać plastikowe kubki.

Tak mówił, kiedy wprowadzał nowych w arkana sztuki sprzedaży. Banał? Może, jednak niezwykle ważny również w takim zawodzie, jak trener personalny, który jest zarazem opiekunem, jak i sprzedawcą przecież.

Siła pierwszego wrażenia jest nieoceniona.

I jeszcze jedna wskazówka dla sprzedających.

Sprzedawca bez produktu jest jak skrzypek bez smyczka.

Ray był zwierzęciem sprzedażowym. Jeśli miał zagrać dobry koncert handlowy, który zakończy się transakcją, potrzebował kompletu narzędzi dobrej jakości, bez wciskania kitów i ściemy.

Jakim był szefem? Mówił między innymi:

Dobry przełożony raz na jakiś czas przymknie oko na pomyłkę pracownika, lecz nigdy nie zgodzi się na nieuczciwość, ani nie wybaczy jej.

Ray pisze o wielu swoich błędach, które popełnił na ścieżce biznesowej i sam błędy innych był w stanie zrozumieć. Bezwzględnie podchodził jednak do wszelkiej nieuczciwości i osób, które grają nie fair.

Jako szef doskonale rozumiał też istotę delegowania zadań i to, żeby ludzie, z którymi pracował mieli poczucie tego, że współtworzą firmę.

Jestem zdania, że jeżeli kogoś zatrudniasz, nie powinieneś się wtrącać, tylko dać mu wolną rękę. Jeśli wątpisz w jego możliwości, nie powinieneś był go w ogóle zatrudniać.

Zarządzanie zespołem porównywał natomiast do prowadzenia drużyny sportowej.

Sprawnie zarządzana restauracja przypomina zwycięską drużynę baseballa, gdyż optymalnie wykorzystuje talenty każdego gracza i nie przeoczy okazji, żeby przyśpieszyć obsługę, choćby o ułamek sekundy.

Kiedy został poproszony o wykład dla studentów i przybliżenie im sztuki przedsiębiorczości, powiedział:

Nie dostaniecie niczego za darmo. I będziecie musieli ponosić ryzyko. Jeśli w coś wierzycie, będziecie musieli zaangażować się bez reszty. Podejmowanie rozsądnego ryzyka jest częścią wyzwania. 

Tak więc ryzyko jest wpisane w układankę biznesową. Do tego potrzebujesz też odwagi i zrozumienia, że porażki są częścią realizowania projektów i nie oznaczają, że się do tego nie nadajesz. Kroc napisał, że nieodłącznym aspektem osiągnieć jest możliwość porażki i ryzyko przegranej.

Przejście po linie rozłożonej na podłodze nie jest żadnym osiągnięciem.

Bo w biznesie, najważniejsza jest wytrwałość i determinacja. Nic ich nie zastąpi, ani talent, ani geniusz, ani wykształcenie. Bo wielu z talentem nie osiągnęło sukcesu, jest pełno wykształconych nieudaczników a poznany geniusz traci na znaczeniu.

QSC and V – quality, service, cleanliness, value, czyli jakość, obsługa, czystość, wartość.

To formuła, która była w pierwszej kolejności wdrażana podczas szkoleń obsługi, menedżerów i franczyzobiorców. Bardzo jasne, podane w prosty, łatwy do zapamiętania sposób standardy pracy i obsługi klienta. Fajny pomysł na to, aby opracować własne akronimy, którymi będziesz się posługiwać podczas pracy z klientem, podopiecznym, klubowiczem.

Bardzo bliskie jest mi podejście Raya do inwestycji w marketing i PR. Uważał, że  biznesie istnieją dwie postawy wobec reklamy i public relations – jedna z nich to stanowisko malkontenta, który traktuje każdego centa przeznaczonego na kampanię reklamowe i PR jako zbędny wydatek. Dla Kroca charakterystyczne było podejście zgoła odmienne:

Ja sam należę do grupy promotorów i nigdy nie waham się wydawać pieniędzy na te cele, gdyż wiem, że zwrócą mi się z nawiązką.

Dodawał, że w jego oczach zysk z takiej inwestycji, może przyjść w różnych postaciach, a jedną z najprzyjemniejszych był dla niego uśmiech klienta, bo to oznacza, że klient wróci i na pewno kogoś przyprowadzi.

Kroc doceniał bardzo współpracę z agencją PR. Kiedy w lipcu 1966 McDonald’s osiągnął ze sprzedaży 200 milionów dolarów, jego pr-owcy rozesłali informację prasową, w której suche dane liczbowe zmienili na działający na wyobraźnię opis:

Gdyby ułożyć koło siebie  dwa miliardów hamburgerów sprzedanych w McDonald’s opasałyby one Ziemię 5,4 razy.

Świetny zabieg copywriterski. Spróbuj pisać swoje teksty uruchamiając wyobraźnię czytelnika, tak aby czuł, dotykał, wąchał, widział to, o czym napisałeś w tekście.

Jak Ray podchodził do rynkowych konkurentów?  Na propozycje umieszczania szpiegów w szeregach konkurencji, czym się brzydził, odpowiadał:

Wszystko, czego musimy dowiedzieć się o konkurencji, znajdziemy w ich koszach na śmieci.

We wspomnieniach powołuje się na to, jak czasami o drugiej nad ranem grzebał w śmieciach konkurencyjnych restauracji, żeby sprawdzić, ile opakowań na mięso i bułki zużyli podczas dnia.

Kroc trzymał się też zasady zgodnie, z którą:

Lepiej nie wyciągać korzyści z negatywnych działań.

Czasami udzielamy komuś wsparcia jedynie po to, aby odegrać się na przeciwniku. Nigdy nie wiadomo, kiedy wszystko się odwróci i czy nie bratamy się z własnym wrogiem.

Podsumowując:

Bycie zielonym utrzymuje cię w stanie myślenia „out of the box”.
Jeśli chcesz sprzedać swoje usługi i produkty, zaczynaj od siebie.
Zadbaj, aby to co oferujesz naprawdę pomagało ludziom.
Wyznaczaj standardy swojej pracy.
Nie komplikuj.
Inwestuj w marketing i PR.
Nie buduj swojego sukcesu na negatywnych działaniach.
Ryzyko i porażki wpisane są w osiągnięcia.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Następny artykułTrendy w marketingu, które warto wykorzystać w działalności klubu fitness