Jak oddzielić ziarno od plew? – Magdalena Prieditis

Jak oddzielić ziarno od plew? Rozmowa z Magdaleną Prieditis na temat rynku szkoleń fitness w Polsce.

Magdalena Prieditis – międzynarodowy prezenter i szkoleniowiec fitness, nauczyciel tańca i choreograf, trener personalny, manager ds. szkoleń IFAA Polska, członek kadry IFAA Niemcy, Nirvana Fitness National Coordinator, manager klubów fitness wellness & spa z wieloletnim doświadczeniem, specjalista ds. zarządzania i organizacji klubów fitness. Współtwórca Akedemii Fitness IFAA Poland oraz Active Asia. Właścicielka autorskiego Dance & Fitness Studio w Szczecinie ENERGIA . Autor szkoleń, programów fitness oraz artykułów branżowych. Laureatka konkursu Polish Top Fitness Presenter 2011, od 2000 roku stale obecna na największych scenach fitness w Polsce i za granicą. Jest bardzo wszechstronnym szkoleniowcem i prezenterem. Swoją pasją i zaangażowaniem zjednuje sobie sympatię osób, z którymi pracuje. Instruktor fitness z 25 letnim doświadczeniem. Specjalizuje się w: afro dance, afro house, ragga dance, house dance, aerobox, wzmacnianie, vinyasa power yoga, yin yoga, nirvana fitness, pilates, zdrowy kręgosłup, stretching, mama fit, mama & baby. Autorka programów fitness: afro mental fit, afro planet, african sounds yoga, aerobox, power gym, ovoball, mama fit, mama & baby, jumpit.
Prywatnie mama dwóch ukochanych córek. Wszystko co robi, robi z miłości do drugiego człowieka. Jej motto to: Rób to co kochasz i kochaj to co robisz!

magda-prieditis

Magda, jako doświadczony szkoleniowiec z 16 letnim stażem jesteś autorytetem, który może i powinien wypowiadać się na temat sytuacji szkoleniowej na rynku polskim.
Jak jest? O ilu szkołach oferujących edukację fitness możemy mówić? Czy rynek jest już mocno nasycony?

Rynek jest w miarę ustabilizowany. Mamy kilka renomowanych szkół, które długo działają na rynku, dysponują wykwalifikowaną kadrą i oferują profesjonalne programy szkoleń. Niestety specyfiką polskiego rynku fitness jest – podobnie jak w innych dziedzinach – dyktat ceny. Pojawiają się szkoły i instruktorzy, których strategią rynkową jest jedynie przyciągnięcie klientów niską ceną. Trudno się spodziewać w takim przypadku odpowiedniego profesjonalizmu i jakości usług. Niektóre osoby wchodzące w ten zawód chciałyby, przede wszystkim, uzyskać rozgłos i zaistnieć w mediach. Stawiając za główny cel bycie celebrytą, nie przywiązują dostatecznej wagi do samokształcenia i zdobywania niezbędnego doświadczenia. Chęć osiągnięcia wszystkiego od razu jest w naszym zawodzie niebezpieczna i szkodliwa. Niebezpieczna z tego względu, że pracujemy z ludźmi, którzy obdarzają nas zaufaniem i wierzą, że jesteśmy im w stanie pomóc. Bez wiedzy i doświadczenia zdobywanego przez lata praktyki, możemy im jedynie zaszkodzić i narazić ich  zdrowie na szwank. Szkodliwym aspektem tego trendu jest utrata opinii i prestiżu środowiska związana w takim przypadku z niskim poziomem przekazywanej wiedzy, ale też brakiem umiejętności zrozumiałego jej nauczania. Reasumując, można stwierdzić, że rynek jest nasycony, ale nie do końca działa system rynkowej selekcji i regulacji. Renomowane i profesjonalne szkoły zmuszone są do konkurowania pozamerytorycznego(ceną) z pseudo szkołami oferującymi przede wszystkim niska cenę. Szkoły te nie zapewniają odpowiedniego poziomu kształcenia, a wydawane przez nie certyfikaty nie mają zbyt dużej wartości i są honorowane jedynie lokalnie na rynku polskim.

Jak oceniasz sytuację, po zmianie przepisów, kilka lat temu, która spowodowała, że  wykonywanie zawodu instruktora fitness, trenera personalnego nie wymaga jakichkolwiek uprawnień?

Jest to kwestia, którą można oceniać wielorako. Ponieważ przepisy dotyczące uprawnień były dość archaiczne i nie nadążały za rozwojem branży fitness, były w pewnym sensie martwym przepisem. W pewnym stopniu porządkowały rynek, ale też nie zachęcały do rozwoju i podążania za nowymi trendami. Z drugiej strony, tak jak wspomniałam na wstępie, polski rynek fitness nie podlega typowej samoregulacji – nie eliminuje samoczynnie podmiotów słabych merytorycznie, nieprzygotowanych i nieprofesjonalnych. Po uwolnieniu naszego zawodu pojawiło się w nim sporo przypadkowych osób  bez wymaganej wiedzy i umiejętności dydaktycznych.

Obecnie obserwujemy dynamiczny rozwój rynku szkoleniowego. Bywa, że osoby po kilku miesiącach od ukończenia kursów instruktorskich czy trenerskich zakładają własne szkoły. Wiemy, że to prawo rynku, ale  czy również nie  brak wyobraźni i poczucia odpowiedzialności? Gdzie jest granica pomiędzy odpowiedzialnym biznesem a  marketingową wydmuszką?

Granica powinna być bardzo ostro zarysowana , gdyż nasze działania mogą mieć negatywny wpływ na zdrowie klienta. Pomimo, że nie jesteśmy lekarzami, ale nie mając odpowiednich podstaw, doświadczenia i nie kształcąc się na bieżąco, też możemy zaszkodzić. Kontuzje, przeciążenia i urazy będące następstwem niedopasowanego programu treningowego, niewłaściwie prowadzonego treningu, mogą mieć poważne konsekwencje zdrowotne. Prawo rynkowe i chęć zysku absolutnie nie może nas zwalniać od odpowiedzialności. Jak w każdym zawodzie należy stosować zasady etyki zawodowej i przede wszystkim nie szkodzić! Wyznacznikiem odpowiedzialnego biznesu jest wykształcona i doświadczona kadra szkoleniowa,  profesjonalne programy edukacyjne oraz referencje. Nie należy zapominać o odpowiedzialności za informacje jakie publikujemy na temat naszego doświadczenia, wykształcenia i umiejętności.

Szkoły prześcigają  się w zapewnieniach o nadawaniu uprawnień, które są ważne, a które ważniejsze. Czy w świetle  obecnych przepisów w ogóle możemy mówić o jakichkolwiek uprawnieniach? Poza tym, co znaczą jakiekolwiek dyplomy i certyfikaty w Polsce, w sytuacji, kiedy dla wielu właścicieli klubów decydującym o zatrudnieniu instruktora argumentem jest stawka instruktora?

Fitness nie jest naszym lokalnym wynalazkiem, tylko dziedziną nauki i sportu o zasięgu międzynarodowym. Jak w każdym tego typu ruchu, tak i w fitnessie mamy kilka organizacji nadających globalne certyfikaty: AFAA, IFAA, ACE Approved Provider, NASM Approved, EHFA, REPs i inne. Dlatego powinniśmy zwracać uwagę, czy szkoły, z których usług chcemy skorzystać, są certyfikowane przez tego typu organizacje. Taka certyfikacja/akredytacja daje nam gwarancje odpowiedniego poziomu kształcenia oraz nadaje odpowiednią rangę (również międzynarodową) dyplomom i certyfikatom ukończenia szkoleń. Podstawową kwestią jest sprawdzenie czy dyplom/certyfikat wydawany przez daną szkołę będzie gdziekolwiek honorowany. Sposób zatrudniania instruktorów w klubach jest moim zdaniem konsekwencją tego, iż rynek fitness w Polsce jest w dalszym ciągu stosunkowo młody i ciągle się rozwija. Wierzę, iż nastąpi stabilizacja i dojdziemy do standardów oraz poziomu Europy Zachodniej.

Mam wrażenie, że najważniejszymi czynnikami decydującymi o wartości każdego trenera i instruktora jest jego moralność i poczucie odpowiedzialności, potrzeba kształcenia oraz faktyczna wiedza i doświadczenie które posiada. Najważniejszą weryfikacją są zaś odbiorcy, czyli nasi klienci – ich rzeczywiste postępy, zmniejszenie dolegliwości i potrzeba ćwiczeń z nami. Magda, jak ty sądzisz, co jest najważniejszym sprawdzianem dla dobrego instruktora fitness?

Tak jak już wspomniałam, nieodzowną cechą dobrego instruktora jest zdolność nieustannego samokształcenia oraz pokora. Pokora wyrażana w  samoświadomości, że nie wiemy wszystkiego najlepiej i musimy się nieustannie doskonalić. Ponadto wyznacznikiem dobrego instruktora jest jego umiejętność kontaktu z klientami – komunikatywność i umiejętność budowania zaufania. Nie należy tego mylić z popularnością. Należy pamiętać, iż bycie dobrym instruktorem nie jest równoznaczne z byciem celebrytą. Dobry instruktor to przede wszystkim profesjonalista i nauczyciel. Jeśli spełnimy te kryteria i będziemy umieli zaskarbić sobie uznanie klientów, popularność będzie tego konsekwencją. Niecierpliwość i dążenie do osiągnięcia wszystkiego naraz, w jak najkrótszym czasie i przede wszystkim zdobycie popularności jest największa pokusą osób wchodzących w ten zawód.

Niedawno przeczytałam słowa, które napisała Iza Stasikowska: „Każdy ma nauczyciela, na jakiego zasłużył.” To chyba cała prawda o rynku szkoleń i środowisku trenerów i instruktorów fitness. Nikogo do niczego nie zmusimy. Każdy z nas idzie własną drogą – w gąszczu  szkoleń musi odnaleźć wartościowe kursy, z których wyniesie wiedzę i wskazówki do dalszej edukacji. Bardzo często szkolenie to dopiero początek, a potem czeka nas przepracowanie wielu jednostek z własnym ciałem i zdobycie doświadczenia z grupami i podopiecznymi. A co ty byś Magdo doradziła osobom poszukującym kursów, czym mają się kierować przy ich wyborze? Jak odróżnić dobrze opracowany marketingowo produkt bez wartości w środku od sprawdzonych, rzetelnych szkoleń?

To jest obowiązek naszego środowiska, które powinno wziąć na siebie odpowiedzialność wyedukowania społeczeństwa tak, aby mogło ono dokonywać świadomych wyborów i samodzielnie oddzielić ziarno od plew. Nie możemy jedynie się skupiać na pozyskiwaniu klientów do naszych szkół, musimy również edukować czym jest fitness, czym jest zawód instruktora. Najlepszym rozwiązaniem byłoby stworzenie organizacji branżowej, która mogłaby kontrolować rynek i tworzyć swojego rodzaju ranking szkół, ale to jest kwestia ewentualnej przyszłości. Obecnie trzeba włożyć troszeczkę pracy, aby zweryfikować szkoły samodzielnie. Radzę zacząć od sprawdzenia kadry szkoleniowej, jaką dysponuje szkoła, sprawdzenie czy dana szkoła posiada certyfikaty którejś z międzynarodowych organizacji, warto też przyjrzeć się opisowi szkoleń i skonfrontować go z wiodącymi szkołami na rynku.

Magda, mamy jeszcze dużo do zrobienia. Życzmy sobie, aby udało nam się zjednoczyć i wspólnie tworzyć standardy, które zwiększą wartość branży szkoleniowej.
Dziękuję Ci za rozmowę.

 

Dodaj komentarz

Następny artykuł„Nadal jestem głodny” - rozmowa z Sebastianem Goszczem o sytuacji na polskim rynku fitness, budowaniu marki i prognozach na rok 2017