Akademia Managerów Fitness, Dance – połączenie pasji i biznesu

Jakie kompetencje są niezbędne do zarządzania biznesem? Czy można opierać się jedynie na pasji? Gdzie szukać prawdziwych autorytetów i jakości? Na te i inne pytania odpowiada Michał Kosel, pomysłodawca nowego projektu edukacyjnego na rynku fitness.

Czym jest Akademia Managerów Fitness/Dance? To rodzaj szkoły, kursu, warsztatów? Czym różni się od dotychczasowych projektów edukacyjnych na rynku?

To bardzo dobre pytanie, właśnie dlatego, że na rynku pojawia się cała masa pojedynczych szkoleń, wykładów i pogadanek, uznaliśmy, że chcemy postawić nie tylko na rozrywkę i bawienie słuchacza, a na praktyków. Na rynku nie brakuje pięknie brzmiących szkoleń, po których słuchacz wychodzi naładowany, ale bez żadnej konkretnej wiedzy czy narzędzi.

W październiku 2020 na jednej z warszawskich uczelni ruszają studia MBA na kierunku zarządzanie o profilu „Manager Fitness Dance”, które przy współpracy z tą uczelnią projektowaliśmy. Akademia to wstęp do studiów MBA, gdzie nie prowadzimy wykładów. Tutaj mała grupa studentów (ok. 20 osób na roku), pracuje warsztatowo z 20 czołowymi specjalistami na rynku. Nie będą słuchali o najnowszych odkrycia z harwardzkiej szkoły, tylko będą wdrażać już gotowe rozwiązania prosto pod ich biznes, placówkę czy markę osobistą.

Nasza kadra prowadząca nie składa się z typowych szkoleniowców, a z praktyków-przedsiębiorców, którzy prowadzą swoje placówki, zarządzają dużymi sieciami, albo mają swoje kluby butikowe. To są osoby, które na co dzień zderzają się z prozaicznymi z pozoru problemami, które muszą rozwiązywać na bieżąco. To też osoby, które przeżyły masę porażek w tej branży, a potem zmuszone, by je naprawiać, wypracowały modele, którymi teraz się podzielą ze studentami, oszczędzając im straconego czasu, pieniędzy i nerwów.

Do kogo skierowana jest Akademia? A dla kogo na pewno nie jest, chociażby ze względu na być może podstawową, fundamentalną wiedzę?

Odbiorców Akademii dzielę na trzy grupy. Aby odpowiedzieć sobie na pytanie, kim jest manager, musimy zastanowić się nad tym, czym jest management. A jest to zarządzanie nie tylko czyimś klubem, będąc zatrudnionym na etacie. To zarządzanie swoim czasem, czasem innych, kapitałem, ludźmi, ich potencjałem. To też w przypadku osób, które rozwijają swoją markę jako trener – zarządzanie brandingiem oraz ergonomią. Nie wszystko sprowadza się do ładnie brzmiącego stanowiska. Zatem jakie to trzy grupy potencjalnych uczestników naszej akademii?

  • Właściciel własnej placówki, który dotychczas wszystko musiał robić sam i większość problemów lądowała na jego głowie, a który chce nauczyć się skutecznie tym zarządzać i delegować.
  • Osoba z tytułem managera, która zarządza czyimś kapitałem i chce to robić skutecznie i sprawnie, by doskonalić swój warsztat i poprawiać wyniki.
  • Trener, czy pasjonat, który chce mieć własną placówkę lub działać na własną rękę jako freelancer, a nie wie kompletnie, jak zabrać się do tego metodycznie.

Management jest bardzo szerokim pojęciem, ale ostatecznie sprowadza się do umiejętności odzyskania kontroli i skutecznego obrania strategii przyszłych działań, dzięki umiejętnościom czytania danych, które dostarczają nam na co dzień nasi klienci.

Twoim zdaniem, jakich kompetencji brakuje właścicielom, managerom małych biznesów na rynku fitness, dance, szkół jogi?

W zasadzie to nie zostaliśmy nauczeni, jak działa biznes. Przez pierwsze dwadzieścia kilka lat otacza nas administracja państwowa lub etatowa, gdzie nawet wsiadając do autobusu, nie jesteśmy klientem kierowcy, któremu płaci ktoś inny, za całkiem inną rzecz, niż nasze zadowolenie. Zatem brakuje nam wzorców przedsiębiorczości, które mogłyby ułatwić zdobycie takich kompetencji, jak naturalna sprzedaż, umiejętność zarządzania kapitałem czy komunikacja. Przedsiębiorcy mogą się tego uczyć na własną rękę, poświęcając na to pół życia, przy okazji popadając w skrajność. Jedni za bardzo zaufają pasji i intuicji i zaczną tracić pieniądze, myśląc, że robią coś źle w relacjach, a drudzy zostaną głusi na emocje i sugestie klientów, co powoduje, że zdają się jedynie na kalkulacje, przez co tracą owych klientów, znów będąc przekonani, że robią coś źle w biznesie.

Sposób jak zwykle jest gdzieś pośrodku. Brakuje nam po prostu zrozumienia mechanizmów, które nas otaczają. Tego, co z czego wynika, jak funkcjonuje człowiek, jak i dlaczego podejmuje decyzje zakupowe, co motywuje pracowników, co jest ważne dla pokolenia millenialsów, jakie dźwignie finansowe są bezpieczne, a których unikać, na czym polega sprzedaż relacyjna, jak projektować przestrzenie treningowe i jak nie uprawiać topornego marketingu. Te wszystkie elementy to nie kwestia jednej, czy dwóch przeczytanych książek, a droga, która trwa latami, aby doprowadzić do jakichś wniosków.

Nasi prowadzący to praktycy, tak jak już powiedziałem, to osoby, które przebyły tę drogę i mogą znacząco skrócić katorgę innych przedsiębiorców, którzy by wypracować niektóre modele musieliby poświęcić pół życia i niemal cały majątek, by to przepracować samemu.

Wiesz, mam tylko obawy, co do tego, że można kogoś zabezpieczyć wiedzą absolutną, gwarancją, że uchronimy go przed każdym błędem. Po pierwsze, tak naprawdę, każdy przypadek rządzi się swoimi prawami, to co się sprawdziło u jednych, niekoniecznie zaskoczy u drugich. Po drugie, czasami warto uczyć się na błędach, a przede wszystkim nie bać się ich popełniać i ze strachu przed porażką powstrzymywać się od działania.

I słusznie, dlatego grupa studentów pierwszego roku Akademii będzie liczyła tylko 20 osób, aby prowadzący w warunkach warsztatowych mogli z nimi przepracować elementy, które ich akurat dotyczą. Co do błędów, zgadzam się że warto się na nich uczyć, ale chyba nie warto powtarzać tych, które występują w 90% przypadków i zamiast je powtarzać, warto uczyć się na błędach innych na rzecz popełniania nowych, własnych. To będzie doświadczenie, którego nie da nam żadne szkolenie czy przeczytana książka i nie zmarnujemy czasu na zaliczanie fundamentalnych uchybień.

Czy pasja wystarczy? Wielu założycieli małych biznesów uważa, że jeśli robią to, co kochają, to osiągną sukces. Czy to nie są mrzonki, utarte slogany, którym uwierzyliśmy czytając teksty motywacyjne?

Powiem prosto – PASJA NIE WYSTARCZY – pasja, jest ważna. Bardzo często w pierwszych latach pozwala nam przetrwać ciężkie chwile, gdy zaczynamy budować biznes w oparciu o pasję. Problem jest inny – biznes nie jest intuicyjny, nigdy nie był. Zatem opieranie się na intuicji, pasji czy przeczuciu ma tutaj niewiele wspólnego z biznesem. Tutaj u fundamentów trzeba działać z zimną kalkulacją, na podstawie struktur i narzędzi. Wyżej, może być pasja, ale musi być mocno ugruntowana mocnymi fundamentami. Czy to oznacza, że pasjonaci nie powinni iść w biznes? POWINNI, ale uzbrojeni w odpowiednią wiedzę.

Pasjonaci tak naprawdę zmieniają ten świat, sam biznes nie jest tak inspirujący i nie wpływa na rzeczywistość, która nas otacza. Ale biznes, który prowadzi np. jeden z prowadzących zajęcia w Akademii- Łukasz Dojka, jest już oparty o zajawkę, pasję. To się chce oglądać, a jednocześnie jest wsparty solidnymi fundamentami. Pasjonaci są potrzebni, ale muszą mieć głowę na karku, zrozumieć jak działa ta branża i jakie panują tutaj zasady gry. Następnie obrać odpowiednią strategię i dopasować narzędzia, by ograć rywali albo przynajmniej ugrać najwięcej na swoją korzyść. Ważne przy tym, aby sprzedając swoje umiejętności, nie sprzedać przy tym swoich wartości i idei!

Wiadomo, że najskuteczniej uczymy się poprzez doświadczanie, zaangażowanie. Czy nie sądzisz, że kończymy uczelnie po to, aby wypełnić CV w części dotyczącej edukacji a prawdziwą wiedzę dostajemy, kiedy mamy okazję przepracować wszystko w realnych warunkach?

Dlatego powiem otwarcie, że formuła uczelni się wyczerpuje. Mało kto chce robić karierę zawodową na uczelni, która ma się nijak do tego, jak coś działa w rzeczywistości. Mamy gros studentów przychodzących po kierunkach zarządzania, którzy nie potrafią kompletnie nic praktycznego. W ostatnich latach pracowaliśmy z ponad 400 placówkami w tej branży i niemal każdy mówił, że managera musieli wyszkolić sami, a i tak rzadko kiedy ktoś stawał się skuteczny i dobry w tym fachu. Mieli dyplomy, fakultety, certyfikaty, ale przy zderzeniu z rzeczywistością nie potrafili sobie poradzić z codziennymi problemami. Potrzebujemy praktyków, dlatego powstaje właśnie ta Akademia!

Chcemy profesjonalizować zawód managera, tak by z roku na rok wypuścić w rynek kolejnych, uzbrojonych w praktyczną wiedzę i umiejętności wojowników biznesowych, którzy są gotowi na codzienne bitwy, które ich w tej branży czekają! Tak nomenklatura wojenna nie jest stosowana przez nas bez kozery – zdajemy sobie sprawę, że biznes to wojna, a zadaniem managera, jest stworzenie dobrej armii, skutecznie działającego zespołu ludzi, którzy nie polegną przy pierwszym, lepszym starciu z rzeczywistością i będą rozwiązywać z dnia na dzień kolejne, pojawiające się problemy, przekuwając je w sukces!

Obecnie trudno o autorytety, trudno o jakość. Media społecznościowe umożliwiają szybkie wypromowanie nawet tych, którzy niekoniecznie są ekspertami a sami się tak przedstawiają, wypromowanie informacji, które niekoniecznie są prawdziwe a są  sprzedawane jako prawda absolutna. Jak poruszać się w takich okolicznościach, jak pozyskiwać sprawdzoną wiedzę i jak odsiewać ziarno od plew? I…zadając Tobie trudne pytanie, dlaczego ludzie mają uwierzyć, że Akademia Managerów jest tą właściwą, która faktycznie da im narzędzia do budowania i rozwijania swojego biznesu?

Dziękuje ci za to pytanie, jestem zwolennikiem bezpośrednich i trudnych pytań, więc odpowiadam z marszu. Tę Akademię przygotowywałem od pół roku, testując niemal wszystkich „ekspertów” branżowych, sprawdzając, który z nich ma ładny instagram, a który faktyczną wiedzę i potwierdzoną skuteczność! Tutaj akurat jestem brutalny i często podczas wywiadów zadaje niewygodne pytania oraz drążę temat, sprawdzając, czy ktoś się naczytał książek, czy faktycznie coś wie. Skompletowaliśmy 20 praktyków – nie szkoleniowców, praktyków, którzy na co dzień pracują na tym, czym się będą dzielili. Mają udowodnioną skuteczność i żadnego interesu w tym, by prowadzić warsztaty na Akademii, ponieważ zarabiają na czymś innym. Oni są tutaj by dzielić się wiedzą, bo również czują, że brakuje na rynku porządnej kadry menadżerskiej. Chcą pokazać, jak sami radzili sobie z masą skomplikowanych sytuacji, by też poniekąd nadać sens trudnym chwilom, które przyszło im przechodzić przez ostatnie kilka, czy kilkanaście lat.

Bo jeśli przechodziłeś jakiś upadek, a potem musiałeś się dźwigać z własnych błędów, a jednocześnie dzięki temu rozwiązałeś masę innych problemów biznesowych i trzeźwo zacząłeś patrzeć na to, jak faktycznie działa ta branża, to czujesz, że trzeba się tym podzielić z innymi, młodymi. Tylko wtedy ta trauma zaczyna nabierać sensu – przytrafiło się to Tobie, by ktoś inny nie musiał tego przechodzić. Ty dałeś radę, on mógłby nie dać, a dzięki Tobie będzie się rozwijał. Tutaj jest też element misyjny wśród przedsiębiorców, którzy zgodzili się wziąć udział w Akademii – dlatego nie będzie tutaj sprzedawców szkoleń, a szczery, brutalny, ale praktyczny i skuteczny biznes, który uchroni studentów przed topieniem pieniędzy, czasu i przedwczesną siwizną.

Jak oceniasz perspektywy przedsiębiorców na rynku fitness? Z jednej strony dużo mówi się o tym, że ten rynek się rozwija, że świadomość społeczeństwa co do potrzeby aktywności fizycznej rośnie, z drugiej zaś strony wiemy, że rynek wydaje się być nasycony a konkurencja coraz większa. Wydawać by się mogło, że podaż wyprzedza popyt?

To jest również jeden z powodów, dla których Akademia rusza właśnie teraz. Mówi się, że rynek fitness jest przesycony, jednak badania pokazują, że nie przekroczyliśmy nawet 10% potencjału. Problemy są dwa – brak kapitału (duzi gracze wypychają małych) oraz brak świadomości klientów (ciągle Polacy wolą wybrać kanapę od siłowni). Jedno i drugie można przełamać strukturalnie, mając pomysł i narzędzia. Nasi prowadzący wielokrotnie udowadniali na podstawie własnych biznesów, że mimo mitów o podzielonym już ponoć torcie wygrywali na rynku, rozwijali się i przyciągali nowych zainteresowanych. Możemy narzekać na rzeczywistość albo skupić się na tym, co możemy zrobić.

Ten model testowaliśmy na mniejszych grupach warsztatowych przez ostatnie 8 miesięcy i efekty prowadzenia takich osób są widoczne już po pierwszym miesiącu. Wzrost obrotu, obniżenie kosztów, optymalizacja pracy zespołu – to pierwsze co zauważą. W naszej Akademii przypada średnio 1 praktyk na 1 studenta – taka ilość praktyki, warsztatów i pracy na przykładach ich biznesu, do tego 7-miesięczny, precyzyjnie dobrany program zajęć będzie skutkował w najgorszym wypadku tym, że zaczną więcej zarabiać i mniej marnować pieniędzy. Ci, którzy pilnie będą pracowali (a nasza w tym głowa) będą pod koniec 2020 roku bili konkurencje na głowę – nie zazdroszczę tym, którzy pomyślą „wezmę udział w kolejnej edycji”, gdy ich konkurenci będą już na liście w tej – cóż, taki rynek. Ten, kto ma informacje jako pierwszy – wygrywa.

Zatem czekamy na pierwszy feedback od uczestników Akademii, bo to oni będą najlepszym papierkiem lakmusowym dla tego projektu.

Dziękuję Ci za rozmowę

 

Dodaj komentarz