8 błędów, które położą twoją reputację

Rola indywidualnych marek rośnie. Przed nimi fajne perspektywy, możliwości zarabiania na tym, co konsekwentnie, cierpliwie budowali. Zdarza mi się rekomendować osoby z branży fitness do projektów, w których ich zasięgi i dotarcie do konkretnych grup odbiorców mogą mieć kluczowe znaczenie. Moim zadaniem jest też jednak nie zaszkodzić partnerowi po drugiej stronie tej współpracy, czyli marce, która szuka potencjalnych osób do promocji swoich usług czy produktów. Tu nie można sobie pozwolić na sytuację, że influnecer* nie dość, że zawali promocję usług, to jeszcze może pogorszyć wizerunek partnera. Dlatego niezwykle ważne jest zwrócenie uwagi na wiele aspektów: zasięgi, ale jeszcze bardziej na zaangażowanie fanów, followersów – bo jak wszędzie częściej chodzi o jakość a nie o ilość; wizerunek blogera, właściciela profilu czy fanpage’a, jego język i zachowania w Internecie. Research to takie „sprawdzam” – jak wypada, czy jest konsekwentny, spójny i uczciwy. Jaką ma reputację i czy ona nie zaszkodzi reputacji marki, która szuka influencerów?

Jakie największe błędy napotkałam podczas współpracy z trenerami, blogerami, twórcami internetowymi? Zebrałam je dla Was w ośmiu punktach, tak aby stanowiły elementarz tego, jak nie położyć swojej reputacji.

  1. Kradzież treści. Płacz, krzyk i zgrzytanie zębami. Gorące telefony z wołaniem o pomoc. Trochę za późno, proszę pomyśl wcześniej, kiedy korzystasz ze źródeł, czy nie kopiujesz , czy powołujesz się na treści, z których korzystasz. Jeden z casów pracy trenera dotyczył sytuacji, kiedy ten sprzedawał diety klientom, kopiując gotowe rozpiski z książki innych autorów. Pech chciał, że jedna z podopiecznych dopatrzyła się tego i opublikowała zakupioną dietę z powołaniem się na autorów książki. Z tego, domyślacie się, wynikł kryzys dla marki trenera. Szczęśliwie udało się go szybko zażegnać, bo kopiujący trener zgodził się przyznać się do błędu, przeprosić i zadośćuczynić. Nie obyło się jednak bez małych strat w postaci nieprzychylnych opinii na fanpage’u.  Wnioski – nie kopiuj, a jeśli korzystasz z cudzych publikacji, powołaj się na nie. W przypadku popełnionych błędów, nie kłam, nie idź w zaparte, nie zaogniaj sytuacji i nie zwiększaj liczby wrogów. Nikt nie jest idealny. Lepiej przyznać się, że nie byłeś czegoś świadomy, niż wypierać się tego, co dla innych oczywiste.
  2. Nieodpowiadanie na wiadomości. Według zasad biznesowych na wszelkie wiadomości powinniśmy odpowiadać w ciągu 48 godzin. Zawsze, a jeśli  potrzebujemy czasu na zastanowienie, można przecież napisać: „Dziękuję za mejla. Szczegółowo odpowiem  do końca przyszłego tygodnia”. Brak jakiejkolwiek odpowiedzi buduje obraz człowieka nieodpowiedzialnego albo słabo zorganizowanego.  Oczywiście jest jeszcze trzecia opcja – ten człowiek kompletnie nas olewa, a to jednoznacznie określa nasze relacje biznesowe. Ciężko taką osobę polecić do dalszej współpracy albo powierzyć jej odpowiedzialny projekt.
  3. Nieetyczne zachowania. Moje doświadczenia wskazują na to, że naprawdę nie traktujemy swojego otoczenia inteligentnie i jesteśmy kompletnie nieostrożni.  Największym, totalnym błędem było przyłapanie jednego z uczestników konkursu do namawiania ludzi, aby „klikali za pieniądze” w głosowaniu na jego kandydaturę. Innym przypadkiem, który wykluczył  osobę ze współpracy było oferowanie przez nią rozwiązań, które omijałyby formalne płatności. To propozycje w stylu, pokażę ci , jak zarabiać, okradając innych.
  4. Ekspert krytyk. Budowanie swojej marki na fundamentach opartych o krytykowanie innych to droga donikąd. Zawsze, ale to zawsze koncentruj się na tym, co masz do zaoferowania, a nie na tym, co inni robią według twojej, subiektywnej oceny źle czy niewłaściwie. Kiedy czytam gościa, który sam siebie nazywa ekspertem, a wszyscy inni są dla niego” be”, to moja   tolerancyjna natura osiąga temperaturę wrzenia  Pozwól ludziom myśleć, decydować i wybierać. To oni zdecydują, kto jest dla nich dobry, czy jest im potrzebny i kto jest dla nich ekspertem albo specjalistą, a kto zupełnie nie spełnia ich oczekiwań.
  5. Brak spójności. Nie ma nic gorszego niż zaangażowanie w projekt, w który kompletnie się nie wierzy i się go nie czuje. Zdarzyło mi się wpierać PR-owo wydarzenie o ważnym znaczeniu społecznym. Pozyskiwałam influnecerów do promocji tej imprezy. Ważny był zasięgi danej osoby, ale również jej zainteresowanie projektem. Takie, owszem, wyraziła. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy pisząc o nim w swoich mediach użyła słów w stylu: „Wiecie, czasami warto się podlizać komu trzeba” .Zacytowane zdanie rozłożyło tę rekomendację na łopatki, a dla mnie taki „influencer” wyleciał z zasobów potencjalnych współpracowników. Nie czujesz tematu, nie bierz się za niego za żadne pieniądze.
  6. Błędy przeszłości. Wiadomo, Internet nie zapomina. Każdy ma też prawo do błędów, ale słabo kiedy wypieramy się tego, że kiedyś nie zrobiliśmy czegoś, co niestety utrwaliło się w czeluściach Internetu. Lepiej przyznać się do tego, co było częścią naszego rozwoju, niż zapierać się i udawać, że wiedzę i doświadczenie wyssaliśmy z mlekiem matki.
  7. Wyśmiewanie. Kompletnie tracę zaufanie do osób, które na własnych profilach mają ubaw ze swoich klientów. Naprawdę to się zdarza. To kompletna porażka w zawodzie trenera czy instruktora. To świadczy o zupełnym braku dojrzałości i przygotowania do wykonywania zawodu. Żadna poważna marka nie podejmie się współpracy z kimś, kto nie spełnia podstawowych oczekiwań, co do zawodu trenera, czyli dyskrecji i dyplomacji.
  8. Bluzgi. Tak, czasami człowiek przekląć musi, aby pokazać normalną ludzką, nie zawsze idealną twarz, ale kiedy niewybredne słowa stanowią przecinek w twoich postach, to nie będzie ci łatwo znaleźć biznesowych partnerów do współpracy związanej z twoją marką. Po prostu nikt nie zaryzykuje swojej reputacji dla wątpliwego pozytywnego odbioru.
    Hejt również zdyskwalifikuje ciebie w przypadku potencjalnej współpracy z innymi markami. Wiadomo, jeśli hejtujesz, jesteś w stanie zrobić to każdemu, a hejt rodzi hejt i do niczego dobrego nie prowadzi.  Ryzykowne jest wiązanie się z hejtującą marką, bo nie wiadomo, jak na nią zareagują odbiorcy, co na przykład może odbić się rykoszetem na firmie zatrudniającej takiego influencera.

 

Wszystko, co publikujesz w sieci świadczy o tobie, wpływa na twój wizerunek i twoją reputację. Bierz to pod uwagę i pamiętaj, że Internet nie zapomina a print srceeny są w powszechnym użyciu, więc jak powiedziała Erin Bury: „Nie mów w sieci nic, czego byś nie napisał na wielkim billboardzie z twoją twarzą lub logotypem twojej firmy.”

*INFLUENCER – twórca internetowy, czyli każdy, kto publikuje w Internecie poprzez profil w mediach społecznościowych – blogerzy, youtuberzy, osoby prowadzące fanpage’e i profile na Facebooku, a mające wpływ na odbiorców.

Dodaj komentarz

Następny artykułWybierzesz jedno nowe BMW czy dwa Polonezy do ciągłej renowacji? - rozmowa z Trevorem Brennanem, CEO Jatomi Fitness Group